„Bóg pełen miłości, zostawił w Synu swoim jakby ramowe dzieje człowieka, w których każdy może znaleźć coś swojego”- Kardynał Stefan Wyszyński
„Bóg pełen miłości, zostawił w Synu swoim jakby ramowe dzieje człowieka, w których każdy może znaleźć coś swojego”. – Kardynał Stefan Wyszyński (Cytat z książki „Mój dialog z Chrystusem Eucharystycznym” – rozważania i modlitwy)
45 lat temu, dokładnie 28 maja 1981 r, odszedł do wieczności arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski oraz Prymas Polski w latach 1948-1981 r. nazywany Prymasem Tysiąclecia – Stefan Wyszyński. Był wybitnym mężem stanu, obrońcą praw człowieka i Kościoła w okresie komunizmu oraz twórcą Jasnogórskich Ślubów Narodu. To człowiek, którego drogowskazem była droga do Boga i Maryi. Mimo wielu przeszkód nie zawahał się, szedł wciąż przed siebie drogą wysłaną cierniami, mijając wszystkie przeszkody i z ufnością patrzył w niebo. Chciał dostarczyć nam chleba powszedniego, a także aby Pan Bóg przyjął nas na spoczynek po śmierci.
Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy pewnego majowego dnia udałam się do Instytutu Stefana Wyszyńskiego. Dzięki pewnej miłej pani mogłam zobaczyć pokój Kardynała oraz obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, z którym nigdy się nie rozstawał. Zwiedziłam również kaplicę w domu głównym, w której odprawiał msze święte. Często odpoczywał na łonie pięknej przyrody.
Najbardziej byłam wzruszona rozmawiając z księdzem Eugeniuszem Ledą, który obecnie posługuje jako duszpasterz i kapelan kaplicy prymasowskiej przy Instytucie Prymasowskim Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie – Choszczówce. Jest tam również zaangażowany w Ruch Pomocników Matki Kościoła.
Przeprowadzenie wywiadu z księdzem, który osobiście znał Kardynała Stefana Wyszyńskiego, było wyjątkową okazją do odkrycia Jego osobowości i pozwoliło ukazać Prymasa Tysiąclecia jako człowieka głębokiej wiary. Ksiądz opowiadał, a Jego wspomnienia płynęły prosto z serca.
Jak ksiądz wspomina pierwsze spotkanie ze Stefanem Wyszyńskim? Jakie zrobił na Księdzu wrażenie?
Kiedy byłem w szóstej klasie szkoły podstawowej w Chojnicach babcia opowiadała mi mnóstwo ciekawostek z życia Księdza Prymasa. Dlatego postanowiłem poznać Go osobiście, a okazją do tego parę lat później był udział w pieszej pielgrzymce z Warszawy na Jasną Górę 15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Byłem wówczas w szkole średniej. Gdy zbliżaliśmy się do bram Jasnej Góry ksiądz Prymas wyszedł nam naprzeciw witając wszystkich pielgrzymów. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie. Tym bardziej, że z Jego rąk otrzymałem duży bukiet kwiatów. Tyle było w Nim ciepła i dostojeństwa. Słowa, które wypowiadał podczas kazania, zapadły głęboko w moim sercu. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, jak On bardzo kocha Matkę Bożą.
Jaki był ksiądz Prymas w codziennych, nieoficjalnych relacjach?
Czasami sprawiał wrażenie niedostępnego, ale w zasadzie był serdeczny, przemiły, rodzinny. Naprawdę kochał Pana Boga, Matkę Najświętszą, Kościół, ojczyznę i pojedynczego człowieka. W relacjach osobistych był ujmujący i niezwykle przyjazny. Zachwycał swoją mądrością. Bronił naszej ojczyzny i naszej godności. Miał poczucie humoru i przyciągał ludzi. Lubiany i szanowany, nigdy nie okazywał wyższości. Doświadczałem, że w swojej duchowości wciąż piął się na Górę Pana.
Czy Ksiądz pamięta jakąś konkretną sytuację, w której Prymas zachował się wobec Księdza po przyjacielsku, „po ojcowsku” lub okazał niezwykłą troskę?
Było ich wiele. Wspomnę np. jak wraz z dwoma kolegami z seminarium zostaliśmy zaproszeni między innymi z biskupem pomocniczym Rafałem Markowskim na Mszę Świętą poranną w rezydencji Prymasowskiej przy ulicy Miodowej. Po Mszy Świętej i oprowadzeniu po rezydencji oraz udzieleniu komuś audiencji Prymas przybył do Sali konferencji episkopatu. Położył na moim ramieniu swoją rękę i zaprosił nas wszystkich na śniadanie, podczas którego posadził mnie po swojej prawej stronie. Wrażenie było ogromne siedzieć obok tak wielkiego i promieniującego świętym ojcostwem Prymasa, spożywać z Nim posiłek oraz wsłuchiwać się w Jego wspomnienia. Zawsze urzekał każdorazowym przybyciem do Seminarium Duchownego. Doskonale pamiętam Opłatek Seminaryjny w czasie Bożego Narodzenia i słowa, które wciąż noszę w sercu.
Jak Prymas przeżywał trudne czasy komunizmu?
Pewnego razu miał udać się z obrazem do mojej rodzinnej miejscowości Chojnice. Wszyscy mieszkańcy zebrali się, aby Kardynała powitać. To jeden z przykładów spotkania z Urzędem Bezpieczeństwa: Padał ulewny deszcz. Na dworze było szaro i smutno. Nagle samochód został zatrzymany przez funkcjonariuszy UB i nie pozwolono mu dalej jechać. Ksiądz Prymas „umówił się z Matką Bożą, że wyjdzie z samochodu i pójdzie parę kilometrów do kościoła i w nim pozostanie, aż Ona przybędzie”. Będąc ciekawy wdrapałem się na dach jakiegoś budynku i tam czekałem. Zobaczyliśmy Go idącego, całego przemoczonego, ale patrzył na nas serdecznie wszystkich błogosławiąc.
Jak Ksiądz odniósłby się do stwierdzenia, że Prymas był człowiekiem surowym?
Było to bardzo mylne wrażenie. Zawsze biła od Niego powaga, skupienie, a przede wszystkim wymowne dostojeństwo. Niezwykle ludzki, przyjazny i zawsze ojcowski. Dawało się to zauważyć między innymi podczas uroczystego wchodzenia do świątyni. Niektórzy ludzie na widok Księdza Prymasa ze szczęścia płakali i wyciągali ku Niemu swoje dłonie dziękując za Jego „Błogosławienie”. A przede wszystkim za zatrzymywanie się przy matkach z dziećmi.
Jak Ksiądz wspomina Jego słynne kazania? Co sprawiało, że miały one tak potężną siłę oddziaływania na Polaków?
Był zawsze do nich przygotowany. Zaskakiwał ogromem wiedzy teologicznej i filozoficznej. Znał dogłębnie naszą literaturę i historię. Często ją cytował. Mówił piękną, porywającą polszczyzną. Kościoły z Jego udziałem były zawsze pełne. Mówiąc szczerze był gnębiony i prześladowany. Często bywało, że zakłócano Mu wejście do kaplicy. Był odważny i nie poddawał się. Swoje słowa i myśli przekazywał prosto z serca. Był naprawdę Wielkim Pasterzem i Nauczycielem naszego Narodu.
Czy Prymas w rozmowach wracał do okresu swojego uwięzienia (Rywałd, Stoczek Warmiński, Prudnik Śląski, Komańcza)?
Czasami do tego okresu wracał, ale nie robił z tego sensacji. Potrafił żartobliwie nazywać ten pobyt w więzieniu Jego urlopem danym mu przez rząd.
Gdyby Prymas żył dzisiaj i patrzył na obecną Polskę, co według Księdza powiedziałby współczesnym Polakom?
Na pewno by nie milczał, ale odważnie bronił swojej ojczyzny i Kościoła. Widząc, co się obecnie dzieje, miałby wiele do powiedzenia. Nigdy nie zapomnę Prymasowskiego wyznania: „O Tobie, Maryjo, nigdy dość!”
Bardzo dziękuję Księdzu za rozmowę, dzięki której Kardynał Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia stał się bliższy mojemu sercu. Mam nadzieję, że i osobom czytającym ten wywiad także.
Anna Cieleń
Gorąco polecam lektury:
Zapiski więzienne – Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski
Z głębi duszy – Stefan Kardynał Wyszyński



