Zaczynamy Wielki Post: Nawracajmy się!

Rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu: zewnętrznie przypominają nam o tym między innymi fioletowe szaty liturgiczne, brak kwiatowych dekoracji w kościele i piękne pieśni wielkopostne. Bogactwo form liturgicznych tego okresu, takich jak Droga Krzyżowa, czy Gorzkie Żale jest dla każdego z nas zachętą, by z wrażliwością serca rozważać tajemnicę historii naszego zbawienia.

Papież Leon XIV napisał w swoim orędziu wielkopostnym: Wielki Post to czas, w którym Kościół z matczyną troską zaprasza nas do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, aby nasza wiara odzyskała zapał, a nasze serca nie rozpraszały się codziennymi zmartwieniami
i rozproszeniami.

Post, modlitwa, jałmużna 

W Środę Popielcową usłyszeliśmy fragment Ewangelii, w którym Jezus pouczał swoich uczniów o tym jak mają się modlić, pościć i że powinni dawać jałmużnę (Mt 6, 1-6; 16-18). Ksiądz Wacław w swojej homilii tego dnia powiedział, że skoro Jezus poucza, to zakłada, że uczniowie te działania podejmują, tylko potrzebują instrukcji, czyli pouczenia, jak robić to lepiej.

Ważnym pytaniem, które padło na progu Wielkiego Postu było: czy naprawdę się modlę, czy podejmuję post i czy pamiętam o dawaniu jałmużny?

W dzisiejszych czasach życia w dobrobycie dla wielu osób jałmużna stała się zapomnianą praktyką. Zakładamy, że osoby potrzebujące pomocy będą „jakoś zaopiekowane przez państwowy system” i że skoro płacimy podatki, to nie ma potrzeby, byśmy pamiętali
o ubogich i potrzebujących. Podobnie jest z postem, który zupełnie nie pasuje do naszych konsumpcyjnych czasów.

We wspomnianym już orędziu Papież Leon napisał do nas: Jeśli Wielki Post jest czasem słuchania, to post stanowi konkretną praktykę, która przygotowuje do przyjęcia Słowa Bożego. Wstrzemięźliwość od pokarmu jest bowiem bardzo starożytną i niezastąpioną praktyką ascetyczną na drodze nawrócenia. Właśnie dlatego, że angażuje ciało, uwidacznia to, czego odczuwamy „głód” i co uważamy za niezbędne dla naszego utrzymania. Służy zatem rozeznaniu i uporządkowaniu „żądz”, podtrzymywaniu czujnego głodu i pragnienia sprawiedliwości, wyrywając je z rezygnacji, ucząc, by stawało się modlitwą i odpowiedzialnością względem bliźniego.

Wiosna nadchodzi, oby i serce
wiosennie rozkwitło

Dzień po Popielcu, wczesnym rankiem nad Zaciszem przeleciał klucz dzikich gęsi. Powracające do Polski ptaki zwiastują, wbrew temu, co widzimy za oknem, że zbliża się wiosna. Aż trudno uwierzyć, że po dwóch miesiącach śniegu i mrozu za chwilę nastąpi wiosna: ziemia się zazieleni, zakwitnie, a potem pojawią się owoce. Już dawno nie było takiej zimy w Warszawie. Klucz lecących ptaków przypomniał, że porządek natury jest taki, że po zimie zawsze przychodzi wiosna i budzi przyrodę do życia z zimowego letargu.

Ptaki, które wędrują w naszą stronę, pomimo zimowej pogody, stały się dla mnie na progu Wielkiego Postu symbolem nawrócenia. Rutyna codzienności, hałas mediów społecznościowych, troska o własny komfort, pycha i zaniedbania modlitwy… tak wiele spraw obniża temperaturę mojego serca, czyniąc je czasem zamarzniętym na kamień. Zima serca może się przedłużać i powodować zwątpienie i brak nadziei, jednak zawsze po zimie przychodzi wiosna. Pan Bóg posyła do nas swoje Słowo i sakramenty, abyśmy mogli roztopić lód serca i zakwitnąć radością nawrócenia.

Zaczynając Wielki Post otoczeni śniegiem i mroźną pogodą, dajmy dostęp Temu, który jest ciepłem, radością i życiem. Podejmując trudy wielkopostnego nawrócenia, korzystajmy z bogactwa liturgii Słowa, sakramentu pokuty, a także z dobrze nam znanych nabożeństw pasyjnych.

Panie Jezu, który cierpiałeś raniony za mnie, w Tobie widzę całą moją nadzieję na nawrócenie, za Tobą chcę kroczyć drogą mojego życia, przyjmując krzyż codzienności i łącząc mój trud i ból z Tobą.

Marta