W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie

Siostra Faustyna starała się jak najczęściej przebywać z Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie, aby móc Go adorować: „Zamykam swoje biedne serce w tym tabernakulum, aby Cię nieustannie, dzień i noc, adorowało” (Dz. 80). Jezus utajony w Hostii był dla niej wszystkim. Stąd czerpała siłę, moc, odwagę, światło, a w chwilach udręki ukojenie. Tytułowała się Siostrą Faustyną od Najświętszego Sakramentu, pomimo tego, że w jej zgromadzeniu nie ma predykatów. Dla siostry Faustyny Jezus Eucharystyczny był w centrum.

W związku z licznymi obowiązkami, czasem były to adoracje krótkie: „weszłam na pięć minut na adorację i modliłam się za pewną duszę” (Dz. 621), „weszłam do kaplicy na pięć minut adoracji, zapytałam Pana Jezusa” (Dz. 726). Były także trwające godzinę lub dłużej, natomiast sama Faustyna bardzo ceniła sobie adoracje w nocy, skoro sam Jezus całe noce spędzał na modlitwie: „Adoracja nocna w czwartki. Odprawiłam adorację od godziny jedenastej do godziny dwunastej” (Dz. 319). Poza mistycznymi wizjami, których czasami doświadczała w trakcie adoracji, cieszyła się osobistymi owocami adoracji. Czuła bliskość Boga (Dz. 88, 1604), otrzymywała światło (Dz. 147), odpowiedzi na wiele pytań (Dz.135), poznawała stan swojej duszy (Dz. 237), a także słyszała głos Jezusa (Dz. 379, 1074, 1603, 1664, 1667).

Faustyna parokrotnie w Dzienniczku zwracała uwagę na to, że niedoskonałość życia wypływa z grzechu i oddalenia się od Boga, dlatego stan duszy każdego człowieka zależy od nieustannego kontaktu z Bogiem. Im bliższa i ściślejsza jest ta łączność, tym bardziej człowiek zbliża się do świętości. „O Chryste, gdybyś Ty sam nie wspierał duszy, to cóż ona sama może? Jesteśmy silni, ale siłą Twoją; jesteśmy święci, ale świętością Twoją; a sami czym? (Dz. 1655).

Żyjemy w rzeczywistości duchowej. Istnieje prawdziwy wróg naszego zbawienia, któremu bardzo zależy, żebyśmy się nie modlili. A jak pisze św. Faustyna, modlitwa jest przestrzenią umacniania się człowieka: „Dusza zbroi się przez modlitwę do walki wszelakiej. W jakimkolwiek dusza jest stanie, powinna się modlić” (Dz. 147). Gdy zaczynamy się odcinać od modlitwy, od spotkania z Jezusem, to wszystko zaczyna się sypać. Dlatego nie warto się zniechęcać porażkami i naszymi słabościami w czasie modlitwy adoracyjnej. Nasza obecność jest najlepszą modlitwą i otwarciem się na nieskończone Boże Miłosierdzie. Nie musimy w czasie adoracji cały czas prowadzić modlitwy ustnej. Istotne jest podjęcie refleksji na temat tego, że jeśli adoracja jest moim spotkaniem z Panem Bogiem, to czy chcę ten cały czas zagadać? Czy nie chcę po prostu pobyć z Panem Bogiem jak z przyjacielem?

My nie jesteśmy tym, co robimy. My po prostu jesteśmy. A jesteśmy dzięki Temu, który Jest. Z doświadczeniem każdej kolejnej adoracji jesteśmy w stanie ocenić, co nam służy, żeby być z Bogiem i wejść w Jego obecność. Nie zawsze coś usłyszymy na adoracji, czy odczujemy Bożą obecność, czasami ten czas będzie przewalczony i będziemy się zmagać z rozproszeniami. Czasami możemy wyjść z poczuciem porażki. Nie ma jednego schematu adoracji, że powinna przebiegać w określony sposób. Dary adoracji mogą ujawnić się inaczej, niż się spodziewamy. Mogą ujawnić się nawet w życiu innej osoby, a nie w naszym. Może być tak, że wyjdziemy z takiej przewalczonej adoracji, a dopiero później przyjdzie pokój.

Takie doświadczenia też mogą pomóc w przyjęciu tego, że Pan Bóg milczy. Milczenie jest bardzo często Jego mową. On do nas mówi, ale to mówienie jest zupełnie inne, niż człowieka i pomimo tego, że codziennie coś nam komunikuje, to nie jest to takie rozgadanie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w naszych ludzkich relacjach.

Bóg mówi do nas wszędzie i na różne sposoby. Jest nieskończenie twórczy w sposobach komunikacji z nami, jak np. w doświadczeniu Eliasza z 19 rozdziału 1 Księgi Królewskiej, gdzie Eliasz się spodziewał grzmotów z nieba, a Pan Bóg przechodził w lekkim powiewie. Spodziewamy się czasami, że to będzie zupełnie inny, odległy głos, który usłyszymy w naszym sercu, a rzeczywistość duchowa jest taka, że Jego głos jest zupełnie zwyczajny, bliski i brzmi zupełnie jak nasz głos. Skoro On nas stworzył na swój obraz i skoro jest bliżej nas, niż my sami jesteśmy, to Jego głos nie będzie głosem odległym, ale bardzo bliskim. Widać to także w Dzienniczku. Język, jakim się Jezus komunikuje z Faustyną jest jej językiem. On do niej mówi jej wrażliwością, używając jej sformułowań, używając języka tamtego czasu. Jest to potwierdzeniem tego, że jest jej bliski i że ją zna.

Jakie zatem jest kryterium do rozpoznania, czy myśl pojawiająca się w naszym sercu pochodzi od Boga czy od nas? Biblia nam podaje jedno kryterium do rozeznawania – po owocach poznacie. Jeżeli ten głos, to słowo, myśl, inspiracja usłyszana w sercu przynosi dużo pokoju i podnosi nas, to jest to warte rozeznawania. Św. Paweł w Liście do Galatów opisuje owoce Ducha Świętego: owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Jeżeli głos usłyszany w sercu ma w sobie te cechy, to jest to głos Ducha Świętego.

Grupa Adoracji

Na podstawie konferencji s. Gaudii Skass „Zeszyty Miłości Pełne. Adoracja wszystkie pytania” https://youtu.be/Xm7iN4pH9Mg?is=J8OJfL1JoEnOY-Bl oraz artykułu ks. Karola Dąbrowskiego „Niezwykłe przeżycia św. Faustyny podczas adoracji” https://kjb24.pl/niezwykle-przezycia-sw-faustyny-podczas-adoracji

Słowa Pana Jezusa zapisane w  Dzienniczku św. s. Faustyny Kowalskiej:

Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym. Kiedy dusza zbliża się do Mnie z ufnością, napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze. (Dz.  1074)

Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej… (Dz. 1146)

Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą Moją jest łączyć się z duszami. Wiedz o tym, córko Moja, [że] kiedy przychodzę w Komunii świętej do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie, pozostawiają Mnie samego, a zajmują się czym innym. O, jak Mi smutno, że dusze nie poznały Miłości. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym. (Dz. 1385)

O, gdyby znali grzesznicy miłosierdzie moje, nie ginęłaby ich tak wielka liczba. Mów duszom grzesznym, aby się nie bały zbliżyć do mnie, mów o moim wielkim miłosierdziu. (Dz. 1396)

Pisz, mów o Moim miłosierdziu. Powiedz duszom gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawić dalekiej pielgrzymki, ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud Miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była, jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone, nie tak jest po Bożemu, cud Miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu Miłosierdzia Bożego, na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno. (Dz. 1448)